niedziela, 13 stycznia 2013

Sentymenty... powroty... historie... (3)

Kolejne wybrane z mojego skarbu wiersze są autorstwa Franciszka Dyonizego Kniaźnina (ur. 1750. - um. 1807.).* Tytuły wierszy to: "Dwie gałązki" i "Do Boga".

Dwie gałązki.

Gałązki, jedna z jesionu,
A druga z pięknego klonu,
Rzucone jakąś przygodą,
        Płynęły z wodą.

Dalekie od swej rodziny,
Przez obce błądząc krainy,
W silniejszym coraz wód zbiegu
        Chybiały brzegu.

Na próżno stan ich sierocy
W złej toni szukał pomocy;
Bo z twardych skał, z głuchej kniei
         Nie masz nadziei!

Z posłusznem one milczeniem
Szły za mruczącym strumieniem:
Pędził je coraz wart chyży
         Dalej a niżej.

Przemijały się czas długi,
Nie wiedząc jedna o drugiej,
Aż jakoś zbliżył nurt wąski
         Obie gałązki.

Szczęśliwy, komu dozwoli
Bóg towarzysza w złej doli!
Płynących obok gałązek
         Ujął mnie związek.

Alić coś wodę zamąci,
Jedna z nich drugą potrąci:
Poszły od siebie zwrócone
         W przeciwną stronę.

Żal mię ogarnął nie mały,
Gdy się z osobna puszczały
Na powódź rzeki szeroką
          I toń głęboką.

Z smutkiem zdały się obracać
I niby z gniewem odwracać;
To bliżej siebie to dalej
          Szły podług fali.

Wtem zefir, sprawca pogody,
Jął głaskać błękitne wody,
I tchem łagodnym ku sobie
          Nakłaniać obie.

Aż tu kamień wśród powodzi
Spółce gałązek przeszkodzi:
Znów je od siebie z daleka
           Uniesie rzeka.

Na koniec* jedna przy lasku,
Druga zostanie przy piasku;
Ta uschła, a tamtę marnie
           Splątały tarnie.


*W książce jest "Nakoniec".


 Do Boga. 

Od Ciebie moja niech zabrzmi lira,
Twoją na zawsze strojona wiarą;
Znajoma Tobie moja myśl szczera
I usta zgodne z serca ofiarą.
Czem tchnę, co czuję, co mię wzbić może,
Twoja to wola, Twoja moc, Boże!

Uczuciom moim Ty dodaj mocy,
Światła pojęciom, obrazom ducha.
Zaniechasz? gnuśnie mgła ślepej nocy
Cięży nademną*, gruba i głucha.
Błyśniesz? - aliści, wzbudzony czuję,
Widzę coś, chwytam, gorę, wzlatuję.

Do Twojej łaski ustawnie wzdycham:
Udziel jej znanej ducha pokorze;
Bez niej ja w czczości więdnę, usycham,
Głowa jak kruchy kwiat na ugorze.
Lecz gdy ją skropisz hojną Twą rosą,
Jak listki z pączka myśli się wzniosą.

Cóż, kiedy dzielna Twórcy potęga
W bystrym umyśle ogień roznieci?
Posłuszny dowcip, kędy chcesz, sięga,
I cnota przy nim i sława leci.
Zapal, a między gwiazd Twoich* kołem
I ja ognistem zabłysnę czołem.

Ale niech Pycha - Twojego daru
Zna moc i zapał i pęd wysoki;
Ten proszek, coś go z ziemi rozparu
Aż po za* jasne wyniósł obłoki,
Utknięty w ostrze ognistej strzały,
Trudnoż Ci strącić w podziemne skały? 


*1 - zapis oryginalny
*2 - zapis oryginalny
*3 - w książce jest: twoich
*4 - zapis oryginalny



2 komentarze:

Robert Ruszczyk pisze...

"Gałązki..." romantyczne obrazki, pasują do Pani obrazu, jaki zapamiętałem. Jeśli mi się podoba, to znaczy - jestem romantykiem, a więc "nadmiarem kwiatów polnych z odrobiną chwastów", wg słów pani Plebanek.

Bogumiła Jęcek pisze...

Jest Pan romantykiem na pewno :), a gałązki... no cóż, płyną, tak jak wszystko - i wszystko w drodze może się zdarzyć.