niedziela, 2 grudnia 2012

Sentymenty... powroty... historie... (1)


Ponieważ jestem właścicielką wspaniałej pamiątki rodzinnej w postaci książki pt. „Polska książka do czytania” dla szkół wydziałowych i wyższych klas szkół ludowych, którą ułożyli: Franciszek Próchnicki i Romuald Starkel, postanowiłam wykorzystać częściowo jej zawartość i udostępnić na swoim blogu. Jest to tom IV dla klasy ósmej. Na pierwszej stronie widnieje piękny podpis Wandy Łuczkiewiczówny.  Wielkim urokiem starodruku jest okładka wzbogacona ślicznym reliefem i złocone brzegi kartek. Na okładce (od strony wewnętrznej) widnieje owalna pieczątka informująca nas, że introligatorem był W. (Wincenty) Kuczabiński. Introligatornia znajdowała się we Lwowie przy ul. Teatralnej 10.
Sama sobie zazdroszczę tego skarbu ;) Skarb został wydrukowany we Lwowie, Nakładem Towarzystwa Pedagogicznego (1. Związkowa drukarnia we Lwowie 1886.) Teraz uraczę wszystkich wierszem Sebastyana Fabiana Klonowicza (ur. 1545. – zm. 1602.), a następnie poczytamy coś Kazimierza Brodzińskiego (ur. 1791. - zm. 1835.)

Sebastyan Fabian Klonowicz

Bogactwo ziemi polskiej.

Człowiek, gdy dobry i nie nazbyt chciwy,
Trzykroć i cztery człowiek to szczęśliwy!
Nie wie, co to jest morze rozgniewane
                     I rozigrane.

Żyje na ziemi, na której się rodzi,
Po wodach srogich nie pływa, nie brodzi,
Rzeczkę dla bydła, a zdrój ma dla siebie
                     K, woli potrzebie.

Każdy w granicach ojczyzny swej chleba
Może dostawać, ile mu potrzeba,
Może zaniechać morskiej nawalności
                      K, woli żywności.

Lecz miła Polska na żyznym zagonie
Zasiadła, jako u Boga na łonie;
Może nie wiedzieć Polak, co to morze,
                      Gdy pilnie orze.

Tu gumna w szczerych polach stoją hojne,
Tu wzor* bogaty, tu żniwa spokojne,
Tu chłopak wesół, bo pewnie ma wszystko.
                      Kiedy ma żytko.

Tu zwierza dosyć, tu bydło rogate,
Tu woły tuczne i owce kosmate,
Pasą się w łąkach jałowice tłuste
                      I kozy puste.

Stąd ma gospodarz i sprzężą do pługa,
Stąd ma odzieżą* pan i dobry sługa,
Stąd mięso świeże, nabiału dostatek,
                      W mieszek ostatek.

Gęsi moc wielka w łęgu* szczebietliwych,
Kaczek łakomych, łabędzi krzykliwych,
W domu obfitość sadowi się wsędzie
                      Kurów po grzędzie.

Lecz też do stołu nielada potrawy
I gołębiniec rodzi nam dziurawy;
Połcie też w domu z niemałą pociechą
                      Wiszą pod strzechą.

Leśne bogactwa nieoszacowane
Hojnie Polakom od Boga są dane,
A kto je sobie chce dobrze uważyć,
                       Może ich zażyć.

Po ziemi łanie i sarneczki żartkie,
Po drzewie ptastwo igra sobie wartkie,
Do barci* niosą pracowite roje
                       Zdobycze swoje.

Ryb też dostatek  prawie dobrej wody
Rodzą jeziora, stawy, rzeki, brody;
Owa Polakom na niczem nie schodzi,
                       Wszystko się rodzi.

Przetoż już nie wiem, czemuś wżdy tak chciwy,
Polaku bracie! mając takie niwy?
Czego wżdy szukasz w dalekim powiecie
                       Na nowym świecie?

Nie wiem, skąd ci to przyszło, żeś tak śmiały,
Iż opuściwszy na lądzie grunt cały,
Jąłeś się pływać po Wandzinej wodzie
                      Często ku szkodzie.


* wyraz dawny: grunt wzorany, poorany.
* wyraz dawny: odzieża.
* łęg, łąg: łąki na błotach
* barć - przytułek dla pszczół w pniach drzew w lesie.

Tak stoi w książce, starałam się przekazać wiernie, oczywiście w miarę możliwości, nie tyle moich, co klawiatury.

Kazimierz Brodziński

Z Epigrammatów i fraszek.

                  Zapał narodowy.

Poczuł motyl skrzydełka i listek porzucił,
Pięknie bujał pod niebem, lecz do listka wrócił.

                  Sen i obudzenie.

Nie ów zły, kto w śnie szczęścia staje się winniejszy,
Lecz kto, klęską obudzon, wad swoich nie zmniejszy.

                  Porządek.

Czyń każdy w swojem kółku, co każe duch Boży,
                  A całość sama się złoży.

                  Koniec.

Koniec życia ludzkiego jest końcem dnia właśnie:
Im kto szczerzej pracował, tem spokojniej zaśnie.

                  Myśl w niebie.

Kto w niebie myślą żyje, nie zda się do świata;
Orzeł lichy piechotnik, choć ku słońcu wzlata.

                  Do sąsiada.

O milkę domki nasze, lecz o sto mil myśli;
Przetośmy do przyjaźni, sąsiedzie, nie przyśli.











2 komentarze:

Natalia Zalesińska pisze...

Fraszki taka ludowa mądrość.
Ciekawa książka, "skarb w rodzinie".

Bogumiła Jęcek pisze...

Prawdziwy skarb, cieszę się, że akurat ja go dorwałam a nie któraś z pozostałych sióstr ;)