sobota, 5 kwietnia 2014

"Ostatnie rozdanie" Wiesława Myśliwskiego (fragmenty)

(...) Ale kiedy świat tak naprawdę podobał się ludziom? Ktoś może powiedzieć, takiego upadku cnót jeszcze dotąd nie było. Być może, nie wiem, nie żyłem przedtem. Tylko czy cechą cnót nie jest to, że zawsze są w stanie upadku? Upadek, można powiedzieć, to stan naturalny świata. (...)

(...) Raz po awanturze opuścił zakład Radzikowskiego, zaklinając się, że noga jego więcej tu nie stanie. A poszło o to, że garnitur źle na nim leżał, ręki nie mógł swobodnie unieść, pod pachami go cisnęło, a wiadomo, adwokat musi rękami i tak, i tak, i za głowę się złapać, gdy w złą stronę proces idzie i oskarżyciel zdobywa przewagę, to garnitur nie ma prawa go więzić. Opowiadał Radzikowski, że takiej figury nie spotkał w całej swojej karierze. Na takiej figurze musi źle leżeć. Zwłaszcza że przy każdym braniu miary miał mecenas Róg-Skwarek inne wymiary, żeby nie wiadomo, jak dokładnie i w ilu miejscach go mierzyć. Niestety, zdarzają się tacy płynni ludzie. Gdy mu dużo luźniejszy zrobił kiedyś garnitur, też było źle, bo nie umiał zupełnie nosić garniturów. Skąd miał zresztą umieć, skoro idąc, nie wiedział, że idzie, jakby w ogóle nie wiedział, że chodzi. Szedł, a bez przerwy poruszał ustami, to wciągał, to wyciągał głowę, rzucał w przód, w bok, jakby chciał jej się pozbyć, ponieważ mu ciążyła, przytłaczała myśli, a rękami wyczyniał jakieś gesty, jakby właśnie wygłaszał mowę obrończą na jakimś procesie. Przystawał, ale czy wiedział, że przystanął? Za to wygrywał prawie wszystkie sprawy. Ale brał najtrudniejsze, łatwe odrzucał. (...)

(...) Wydawało mi się, że mnie rozumieją, w jak dręczącej pustce muszę być pogrążony, gdy rzucam tylko to jedno proszące słowo: 
- Przyjdź.
Kto wie, czy również ich nie dręczyło podobne poczucie pustki, tylko, być może, pustkę uznawały za swoje przeznaczenie. Niestety, ledwo która wyszła, ta pustka wracała do mnie jak bumerang, zmuszając nieraz do zastanowienia, czy da się czymkolwiek zapełnić życie, gdy nie stać człowieka na miłość. Lecz kogóż tak naprawdę na nią stać? Wbrew pozorom, to wcale nie takie łatwe uczucie, jak powszechnie się sądzi. To uczucie pełne ustawicznych zwątpień, niepewności, lęków, wymagające zdolności utożsamiania się z tą drugą osobą, odczuwania jej odczuwaniem, myślenia jej myślami. W miłości nie ma się własnego bólu, nie ma się własnego płaczu. I ból, i płacz są wspólne. Miłość to, być może, mądrość wspólnego przemijania, jakby razem z nami przemijał i świat. Znosząca odrębność naszego ja i świata. (...)

(...) Nachodziła mnie czasem myśl, czyby nie kupić domu, a może bym się przywiązał. Ktoś mi ze znajomych doradzał, że lepiej wybudować, ściślejszy ma się wtedy związek, lepiej taki dom trzyma. Osadza cię, wkopuje niemal w ziemię i to, bywa, na głębokość paru pokoleń. Taki dom ciągnie, nawet gdy się znajdziesz na drugim końcu świata. Nie ludzie, nie kraj, dom. Próbowałem sobie nawet wyobrazić taki dom. Za każdym razem jednak za duży, kilkupiętrowy, z niezliczoną liczbą pokojów, żebym mógł się przenosić z pokoju do pokoju, gdybym w którymś już nie mógł mieszkać. Zawsze się jednak w nim gubiłem, krążyłem po tych pokojach, po korytarzach, jak po jakimś labiryncie, niepewny, czy w tym pokoju już byłem, a w tym nie, często traciłem orientację, w którą stronę mam iść, żeby trafić do wyjścia. (...)

(...) Młodość nie jest tak pociągająca, jak się panu może wydaje. Młodość to zmarnowany czas. Zmarnowany na złudzenia. Jakby życie ofiarowując nam młodość, zadrwiło z nas, aby tym dotkliwiej nas potem doświadczyć. (...)

(...) - Stał do mnie tyłem - powiedziałem - a nie śmiałem mu w twarz zajrzeć. Po co mu w takim razie ta smycz, skoro nie miał psa?
- A po co? A każdy chciałby się jeszcze czegoś przytrzymać, nie wie pan. Dzięki tej smyczy może żyje, że nie wypuszcza jej z ręki. (...)



Wydawnictwo Znak, Kraków 2013
ISBN 978-83-240-2780-4







4 komentarze:

Robert Ruszczyk pisze...

Myśliwskiego mądrość znam. Trafia do serca, nie przekombinowana, bez lawirowania, wszelkich meandrów. Pani Poetko, gdzie Pani ławeczka poety ? Żeby tak podejść i zapytać, co Pani pisze, co czyta, co Panią inspiruje teraz, dzisiaj...
Pozdrawiam.
R

Natalia Zalesińska pisze...

Do Myśliwskiego zawsze warto wracać, nawet do fragmentów.
Nie czytałam jeszcze dramatów Myśliwskiego.
Pozdrawiam.

Bogumiła Jęcek pisze...

Czytam różnie. Ostatnio czuję się zagubiona. Poza brakiem czasu nie mam inspiracji, sama nie wiem czego chcę. W tej chwili jestem w trakcie czytania "Ostatniego rozdania", które na pewno nie wciąga mnie tak, jak "Traktat o łuskaniu fasoli". W przygotowaniu "Gdy brat staje się katem". Ta pozycja powinna mnie wciągnąć, tak czuję. I jeszcze muszę napisać cztery wiersze o Kamie, i to zamknie pewien rozdział pisany z pewnym wysiłkiem. Pozdrawiam serdecznie :)

Bogumiła Jęcek pisze...

Natalio, dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)