czwartek, 13 września 2012

Elżbieta Lipińska,

której przydarzyła się ekfraza. Tak to zrozumiałam, i oczywiście dobra ekfraza.

Perro semihundido

zniknęła za tym burożółtym wzgórzem

czekam
zanikam powoli jak kot z Cheshire
w końcu zostaną tylko oczy
tęsknota



Francisco Goya



3 komentarze:

Logos Amicus pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Logos Amicus pisze...

Napisałem kiedyś parę słów pod wpływem tego obrazu:

PIES GOYI

Mój przyjacielu,
równie dobrze, zamiast łba tego psa
mogłaby być tam twoja głowa

Myślisz, ze ogrzewa cię światło
a ono tylko odbija się w oku,
które widzi obsuwającą się wydmę świata

Skowyt uwiązł ci w gardle
i sądzisz, że to jakaś fanaberia poetów
by skomleć, kiedy zasypują cię piachem

Twój Pan, gdzie jest?
Czy zagoił ci się już grzbiet
wygarbowany kiedyś przez jego kij?

Mówisz: gniew Mistrza mojego
to boży gniew!
Czy nie dlatego, że wówczas cierpienie twe,
choć głębsze – wydaje się też metafizyczne?

His Master’s Voice: słyszysz?
Czy jest to głos wołającego na pustyni
czy też szmer przesypujących się ziaren piasku,
które w końcu zduszą twój oddech?

Patrz: nicość jest jak płonąca ochra!
Ale ty mówisz, że to jedynie brudna żółć
I dziwisz się, że można ją uznać za symbol życia,
że przecież to tylko liszaje
zdjęte z muru tego szalonego malarza Goy’i

Nie wiem, czy pysk swój opierasz znużony
monotonią dziejącej się hekatomby
kiedy wszystkie kolory
przeganiane są na cztery wiatry?

Nie wiem – jest już w tobie spokój i pokora
życia wiernego jak pies?
Czy też rezygnacja i zmęczenie
sługi wygnanego z pańskiego pokoju?

Czy gasnąc, pochłonięty przez śmiertelną czerń
będziesz sie pocieszał,
że o zdechłym nie mówi się źle?
Że mogą cię nawet wtedy nazwać
swoim najlepszym przyjacielem ?
I pamiętać, że właśnie tu leżysz pogrzebany?

* * *
Cały wpis można znaleźć tutaj:

http://wizjalokalna.wordpress.com/2009/11/24/jak-pies/

Pozdrawiam,
S.

Bogumiła Jęcek pisze...

Jestem zaskoczona, oczywiście pozytywnie :) Jutro wrócę do wiersza, lubię wracać.