niedziela, 29 lipca 2012

„Zapole” – małe miejsce na ziemi.


Pogoda sprzyja, można być poza domem tak długo, jak tylko jest to możliwe. Dookoła wioski lasy, pola, lasy… Jest pięknie. Przyjeżdżam tu już drugi rok i mam nadzieję, że będzie dane mi więcej. Wymarzone miejsce na wycieczki z aparatem. Nie mam ochoty na pisanie wierszy, i żaden też w „Zapolu” nie powstał. Ponieważ okno i drzwi wejściowe są po zachodniej stronie domu, chcąc nie chcąc, oglądam zachody słońca. Ostatni rozsiewał czerwień. Miejscami pola były niewiarygodnie czerwone. Jednak zdjęcia, które zrobiłam, nie oddają rzeczywistości. W tym przypadku nie oddają. Tuż za posesją znajdują się kamienie, trochę suporeksu, kawałki blachy, i w tym to kopczyku zagnieździły się jaszczurki. Gdy robiłam zdjęcia nie bały się, odnosiło się wrażenie, że są oswojone – wygrzewały się ufnie w słońcu. Nie wiem jednak, co będzie za tydzień, gdy wrócę. Okazało się, że mąż stęskniony za „minionym” próbował z kilkuletnim Bartkiem złapać jaszczurkę. Oczywiście nic im z tego nie wyszło. Idąc ścieżką położoną między polami a lasem, kilka metrów przede mną przebiegła spłoszona sarna. I chociaż miałam aparat wyciągnięty z pokrowca, nie zdążyłam zrobić zdjęcia. Wrażeń tu nie brakuje, pod warunkiem, że oczy ma się szeroko otwarte.








Na ścieżce w Czarnym lesie, przyznam, że nie wiem co to jest... 




3 komentarze:

Robert Ruszczyk pisze...

Tutaj, nie napisać wiersza. Tutaj gdzie pola czerwone, wąż na ścieżce, bocian w gnieździe na jaszczura spogląda. Tutaj aparat i pióro chować do pokrowca. Nie godzi się. Pani Poetko, proszę o wiersz. Nie Munchowy, ale polny ze światłem czerwonym.

Bogumiła Jęcek pisze...

Hohoho, czyli o taki Pan prosi, jakiego nie potrafię napisać :)) Może kiedyś czas mnie przestawi i spróbuję.

JBZ pisze...

kontakt z przyrodą to więcej aniżeli pisanie poezji, grzechem by było pisać wiersze o zachodzie słońca na łonie natury. pozdrawiam.
JBZ