niedziela, 27 maja 2012

Malarstwo - Henryk Siemiradzki

Krajobraz znad Świsłoczy. 
1873. Olej na płótnie. 
Muzeum Narodowe, Kraków.



 Źródło

sobota, 26 maja 2012

Henryk Pustkowski o "czarnych koronkach"

Między ekfrazą a hypotypozą,

(Czarne koronki Bogumiły Jęcek)[1]






                                                                LAURA

Na zewnątrz zima pocięta przez okno. To błękit
przechodzi pod chmurami. W pokoju
krzesło i podłoga, która nie chce być gruntem.
Siedzę w sukni z kolorowanki,
a każda część cierpienia jest inna.

Stół przypomina słońce, takie, co nie spala; tutaj
ja podróżuję dookoła. Jestem na zewnątrz i w środku.
Wypłowieć, później przybrać na intensywności
- to nie to samo, co zmienić obrus.


Edward Munch „Melancholia (Laura)“, 1899





                                                               STAGNACJA

W miejscach, do których dopływają fale,
czarny piasek - we włosach żałoba. Opieram
twarz na dłoni, gdzieś patrzę. Kamienie wysysają
myśli i nie wiem, że wyglądają jak sromy. Kobieta w bieli
wyszła ze mnie ? Za nią wloką się dwa cienie.

Każdy dom wydaje się za duży, zieleń
zbyt zimna. Tylko morze fioletowo - żółte
jest w niebie. Kołysana łódka kołysze;
rytmiczność uderza zawzięcie.


Edward Munch „Melancholia“, 1891


Na wstępie już muszę przeprosić miłą Autorkę oraz wszystkich, którzy tę notkę zechcą przeczytać do końca, że sprawiam wrażenie wielkiego krytycznoliterackiego mądrali, że „wydwarzam“, jakby powiedział zacny Łukasz Górnicki. Oczywiście dwa określenia tytułowe mogą sprawiać trudności konotacyjne nawet osobom, które  rozpoznają terminologię teoretycznoliteracką, ale nie przeszły przez dokładniejsze studium poetyki i retoryki. Terminologia (nomenklatura) owa zostanie wyjaśniona, mam też nadzieję, że w dalszych partiach usprawiedliwi ona swoją obecność w tekście funkcją, jaka im zostanie przysądzona oraz chwalebnym zamiarem edukacyjnym, bowiem każde dążenie prowadzące do rozumienia poezji taki walor z natury posiada. Określenie „ekfraza“ wprowadził wielce kompetentnie i fortunnie prof. Stanisław Burkot we wstępie do „Czarnych koronek“. Tam też określił swoistość poezji Bogumiły Jęcek w bogatych kontekstach kulturowych. Naprowadzał też Czytelników na interpretacyjne tropy i szlaki pozwalające uchwycić ścisłą komunikację między tekstem poetyckim a obrazami Edwarda Muncha. Wyznam, że po tak znakomitym rozpoznaniu teoretycznym niewiele miałbym do powiedzenia. A coś tam dodać jeszcze chciałem. Zdobyłem się na dwa przypisy „na marginesie“, na miniinterpretcję dwu tekstów (ekfraz) zdialogowanych z odpowiednimi obrazami Muncha. Powiedzmy wreszcie, co oznaczają te dwa tajemnicze terminy? Są to z grubsza rzecz ujmując znane i stosowane kiedyś powszechnie figury retoryczne (oraz stylistyczne - illokucyjne). Ekfraza (gr. ekphrasis, łac. descriptio) znaczyła tyle co „dokładny“ opis artefaktu bądź ikony. Mówiąc po prostu: były to poetyckie opisy wytworów niezwykłych, za sprawą boską poczynionych (np. tarcza Achillesa), budowli sakralnych, wspaniałych przedmiotów, później wytraciły element wzniosłości na rzecz mistrzowskiego popisu w naśladowczym dostrzeganiu świata. Hypotypoza zaś nie odnosi się do konkretnego dzieła sztuki - jak to ma miejsce w ekfrazie,  lecz raczej w sposób pośredni przywołuje pewien obraz lub całą klasę dzieł malarskich o podobnej tematyce. Ekfraza przyporządkowana jest mimesis (naśladowaniu), hypotypoza zaś - eikos,  czyli możliwościom,  które realizują się przez retoryczne przysądzenie do delectandum  (dawania przyjemności przez element niespodzianki). Rację ma Stanisław Burkot, kiedy pisze, ze w poezji Bogumiły Jęcek „odwróceniu ulega horacjańska zasada ut pictura poesis - poezja jest jak obraz, bo tu obraz jest jak poezja. Ekfraza zamienia się tu w hipotyposis. Tak usprawiedliwiam zawiły tytuł mej notki.
Usprawiedliwiam także swój pomysł, odwołując się do „poetyki odbioru”. W przekazie tak pełnym, zamkniętym, funkcjonalnym, jakim są „Czarne koronki”, musimy się godzić na założoną asymetrię możliwości Nadawcy oraz Odbiorcy. Ten drugi ma znacznie mniejszą (na ogół) kompetencję kulturową, mniejszą pojemność pamięciową  sensów ekfrastycznych. Musiałby przecież wywołać całą niemal pinakotekę Muncha, co więcej musiałby iść tropami poetki, która dzieła Muncha oswajała w jego muzeum. Oczywiście konstruuję tu sytuację „odbiorczego śledztwa”, mimetycznej dociekliwości, która nie jest przecież konieczna do tego, żeby wartości wypowiedzi poetyckiej zauważyć i docenić. Ta ocena jednak wyrasta bardziej z sytuacji „hypotypozy” niż „ekfrazy”, z chęci nakłonienia odbiorcy do tego, iżby poetyckie teksty widział w semiotycznej ramie sztuki ikonicznej. Oczywiście można stworzyć interesującą recenzję bez uciekania się do „śledztwa”, o którym wyżej pisałem. Świadectwem takiego wnikliwego czytania bez zbędnego wikłania się w problemy ekfrazy jest interesująca, kompetentna notacja Anety Kielan na stronie poetki umieszczona.
Moje krótkie i - przyznajmy - jeszcze nieskładne  rozważania mają na celu rekonstrukcję pożądanej sytuacji odbiorczej. Nie piszę „modelowej”, gdyż nie sytuuję siebie w roli idealnego odbiorcy. Jest tu  trochę zalecanego pragmatyzmu i założonej naiwności objawiającej się w „mimetycznych zachciankach”. Po prostu ułatwiam potencjalnemu czytelnikowi lekturę, rozszyfrowuję za niego ekfrazę, konfrontuję tekst poetycki z generującym go obrazem.  Nie jest to niestety pełna analiza, ledwo szkic i to węglem czyniony.

„Laura”

Edward Munch bardzo przeżył w młodości śmierć siostry, piętnastoletniej Sophie. Bezradność ojca  pastora połączona z wiarą w wyroki Opatrzności spowodowała, że niebawem Munch programowo oddali się od religii. Dwie siostry, Laura oraz Inger, będą bohaterkami jego obrazów. Piękny portret Inger w sukni z czarnej koronki dał tytuł tomikowi, o którym piszemy.
Laura cierpiała na schizofrenię. Bogumiła Jęcek subtelnie sufluje informacje o postaci, o jej kondycji ludzkiej. Schizoidalny stan, odosobnienie w światach dla siebie tworzonych są ujawnione we frazie: Jestem na zewnątrz i w środku. Napięcia semantyczne, ekwiwokacje podkreślają niestabilność stanu Laury. Dla przykładu: W pokoju krzesło i podłoga, która nie chce być gruntem. Ten „grunt“ wprowadza trzy sugestie znaczeniowe; kolorystyczne (grunt - podłoga), egzystencjalne (grunt jako  gwarancja stabilności, pewności), ikoniczne w końcu: ekfraza odwołuje się do obrazu, „ugruntowuje“ się w jego sensach. Przypomnijmy termin techniczny; gruntowanie podobrazia. Wiersz jest spokojną notacją, spojrzenie jest prawopółkulowe, metonimiczne. Metaforyka klarowna, wprowadzająca konsekwentnie paralelność: obraz = życie, z mądrą, „kobiecą” pointą: Wypłowieć, później przybrać na intensywności
- to nie to samo, co zmienić obrus. Niczego więcej nie dodaję.

„Stagnacja“

Edward Munch przez całe życie walczył z chorobą alkoholową i ciężkimi depresjami. Te drugie leczył nawet w klinice doktora Daniela Jacobsena, który stosował modne wtedy elektrowstrząsy. Depresja, melancholia, Saturnowy stygmat mogłyby się stać odrębnym tematem, odrębną rozprawą wprowadzającą antropologiczne aspekty twórczości. Kilka obrazów i grafik opatrzonych tytułem “Melancholia” należy do najbardziej rozpoznawalnych artefaktów Muncha.  Sam malarz w komentarzach do tych obrazów zwraca uwagę na symboliczne zespolenie nastroju i użytych środków artystycznych. Pisze: krajobraz stał się wyrazicielem nastroju: powtarzający się rytm fal rozbijających się o kamienistą plażę, sama plaża i morze rozumiejące, choć niepojęte jak istnienie, niewyobrażalne jak śmierć, wieczne jak tęsknota.
Ową rytmiczność smutku, wytracenia żywotności, stagnacji zaznaczono frazą:
Kołysana łódka kołysze; rytmiczność uderza zawzięcie.

Zawieszam w tym miejscu dalsze roztrząsania. Mimetyczna bliskość tekstu i obrazu jest w „Stagnacji tak bliska, że musiałbym mnożyć redundantne sensy. Znakomity tomik Bogumiły Jęcek zasługuje na coś więcej niż krytycznoliterackie wymądrzanie się. Komplementując miłą Autorkę, w tym miejscu już zmilknę.
Dodam tylko jeden adres bibliograficzny dla tych, których teoretyczne zagadnienia ekfrazy mogą zainteresować. Niech zerkną do: Interakcje sztuk: literatura, malarstwo, ekfraza. Studia i szkice pod red. Doroty Heck, Wrocław 2008.

                              

                                                                              Henryk Pustkowski











[1] Bogumiła Jęcek, Czarne koronki. Śródmiejski Ośrodek Kultury w Krakowie. Kraków 2011.



piątek, 25 maja 2012

Zapole

Podróż na swój wieczór poetycki  z Łodzi do Krakowa przebyłam w towarzystwie dwóch Pań.
Podczas kilkugodzinnej rozmowy na wiele, wiele tematów (łącznie z poezją), rozmawiałyśmy również o wschodzie słońca. Muszę nadmienić, że zawsze (gdziekolwiek było to możliwe) oglądałam zachody słońca. Przez współpasażerki zostałam tak  umiejętnie zachęcona do poświęcenia się, że dokładnie 21 maja (poniedziałek) wstałam po godzinie 04.00 i czekałam na wschód.  Miejsce wybrane przeze mnie okazało się  trafne. Było blisko, i co tu dużo mówić, pięknie. 



















czwartek, 24 maja 2012

PIKNIK LITERACKI DLA DZIECI PRZYSTANEK SKANDYNAWIA

27 maja, niedziela, 2012 rok, godz. 11.00-18.00, Muzeum Literatury, 
Rynek Starego Miasta 20, Warszawa,
WSTĘP WOLNY


Kolejna edycja Pikniku literackiego dla dzieci będzie literacko-artystyczną podróżą do Skandynawii. W pięknych, zabytkowych wnętrzach oraz na dziedzińcu Muzeum Literatury dzieci w różny, niekonwencjonalny sposób będą bawić się z książką i poznają obyczaje związane ze skandynawskim obszarem kulturowym.

W ramach pikniku odbędą się spotkania z wielokrotnie nagradzanymi twórcami współczesnej literatury dziecięcej oraz osobowościami ze świata kultury i sztuki:
  • pisarkami: Anną Onichimowską i Barbarą Gawryluk,
  • ilustratorkami: Iwoną Całą, Agatą Dudek, Dominiką Raczkowską
  • aktorką Edytą Jungowską, która na pikniku wcieli się w rolę niepokornej, rudowłosej Pippi
Podczas pikniku wyruszymy w podróż po krainie skandynawskich mitów i legend, gdzie spotkamy tajemnicze trolle, ogry, a wraz z Muminkami uratujemy zatopiony teatr. Na warsztatach bębniarskich przywołamy mitologicznego konia Sleipnira, a z Odynem poznamy zagadki runologii i kaligrafii.
Wszystkich zafascynowanych przygodami małych detektywów Lassego i Mai oraz Kalle Blomkvista zapraszamy na warsztaty detektywistyczne, rodzinną grę uliczną oraz warsztaty kreatywnego myślenia „Mali agenci na tropie Skandynawii”. Natomiast podczas warsztatu młodego wynalazcy „Być jak Alfred Nobel” każde dziecko będzie mogło się poczuć jak zwycięzca tej najbardziej prestiżowej nagrody literackiej.

 W czasie pikniku literackiego dla dzieci „Przystanek Skandynawia” odbędzie się wiele multidyscyplinarnych warsztatów:
– literackie (prowadzi Barbara Gawryluk)
– architektoniczne i designerskie (prowadzi Iwona Cała)
– kartograficzne (prowadzi Agata Dudek)
– kulinarne (prowadzi Little Chef)
– teatralne (prowadzi Dorota Ogrodzka)
– art-recyklingowe (prowadzi Joanna Kasztelaniec)

Ponadto na pikniku liczne niespodzianki i atrakcje dla dzieci i rodziców:

● lekcje szwedzkiego dla maluchów i starszaków prowadzi tłumaczka literatury dziecięcej Anny Stróżyk
● pokazy duńskich filmów animowanych dla dzieci
● wystawa Duńskiego Instytutu Kultury „Tabu w sztuce dla dzieci”
● konkurs z wiedzy o literaturze skandynawskiej z nagrodami ufundowanymi przez Czarną Owieczkę, EneDueRabe, Zakamarki
● do nabycia książki wydawnictw: Czarna Owieczka, EneDueRabe, Zakamarki, FISO, Ezop
● skandynawskie smakołyki oraz kawa i herbata na dziedzińcu Muzeum

Piknik literacki dla dzieci to multidyscyplinarny projekt edukacyjny. Skierowany jest do dzieci w wieku od 3 lat oraz ich rodziców. Jego celem jest podnoszenie czytelnictwa wśród dzieci oraz zapoznawanie dzieci z dziedzictwem literackim i kulturowym krajów europejskich.

Tegoroczny Piknik został objęty honorowym patronatem: Ambasady Danii, Ambasady Norwegii, Ambasady Szwecji oraz Fundacji ABCXXI Cała Polska czyta dzieciom.
Szczegóły na:    www.piknikliteracki.com.pl 

Zapraszają: Muzeum Literatury, Maciejkowo.pl i Stowarzyszenie Przyjaciół Muzeum Literatury


(nadesłane)

"Złoty Środek Poezji" Kutno 2012 - wyniki

Werdykt jury VIII Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego „Złoty Środek Poezji” Kutno 2012 na najlepszy poetycki debiut książkowy roku 2011
Mecenas: Prezydent Miasta Kutno

W dniu 23 maja 2012 r. jury w składzie: Karol Maliszewski – przewodniczący, Artur Fryz, Krzysztof Kuczkowski, Wojciech Kudyba, Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki po przeczytaniu 84 debiutanckich książek poetyckich nadesłanych na konkurs i spełniających warunki regulaminowe postanowiło nagrodzić następujących autorów i ich tomiki:

1 nagroda – 5000 pln

- Karol Bajorowicz, alteracje albo metabasis, Urząd Miejski w Bielsku-Białej, Bielsko-Biała 2011

2 nagroda – 2000 pln

- Ninette Nerval, Dasein Design, Wydawnictwo Miniatura, Kraków 2011

5 równorzędnych 3 nagród – po 1000 pln

- Tomasz Bąk, Kanada, Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, Poznań 2011

- Tadeusz Dziewanowski, Siedemnaście tysięcy małpich ogonów, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot 2011

- Adrian Gleń, Da. Teksty wierszowane, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot 2011

- Paulina Korzeniewska, Usta Vivien Leigh, Bramasole, Rzeszów 2011

- Justyna Krawiec, chłód, SPP Oddział w Łodzi, Śródmiejskie Forum Kultury – Dom Literatury, Łódź 2011

Wśród wstępnie nominowanych do nagrody przez poszczególnych jurorów znalazło się 21 książek. Są to, oprócz nagrodzonych, następujące tytuły (podane w kolejności alfabetycznej):

- Joanna Bonarska, zmienność funkcji, Wydawnictwo Myślnik, Gdańsk 2011
- Karolina Chyła, Debiut przed debiutem, Wydawnictwo Nisza, Warszawa 2011
- Patrycjusz Dziczek, Polowanie na malinowy śnieg, Wydawnictwo MEANDER, Więcbork 2011
- Piotr Figas, poprzez jezioro, Wydawnictwo Miniatura, Kraków 2011
- Bogumiła Jęcek, czarne koronki, Śródmiejski Ośrodek Kultury, Kraków 2011
- Marcin Jurzysta, ciuciubabka, SPP Oddział w Łodzi, Śródmiejskie Forum Kultury – Dom Literatury, Łódź 2011
- Maciej Kotłowski, noc kumania, Wydawnictwo MEANDER, Więcbork 2011
- Jacek Kukorowski, tagi, „Zeszyty Poetyckie”, Gniezno 2011
- Wiesława Kurpiewska, Spotkanie z Utratą, Wydawnictwo Miniatura, Kraków 2011
- Rafał Kwiatkowski, Twarde O, Fundacja na Rzez Kultury i Edukacji im. Tymoteusza Karpowicza, Wrocław 2011
- Paweł Łęczuk, Delta wsteczna, Stowarzyszenie Salon Literacki , Warszawa 2011
- Rafał Nowakowski, Z dystansu. Prace poetyckie 2000 – 2010, Staromiejski Dom Kultury, Warszawa 2011
- Krzysztof Urbański-Tomanek, zaimek tutaj, , PPHU Drukpol sp. j. i Tarnogórska Fundacja Kultury i Sztuki, Tarnowskie Góry 2011
- Katarzyna Zając, pęknięcia, Dom Kultury w Tuchowie, Tuchów 2011

Podpisali:

Karol Maliszewski (przewodniczący)
Artur Fryz
Krzysztof Kuczkowski
Wojciech Kudyba
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki


Źródło: tutaj

niedziela, 13 maja 2012

Czas na wiersz

Z tomu "Spoza" Łukasza Jarosza 
(Na zlecenie Starostwa Powiatowego w Olkuszu i Galerii Literackiej przy GSW BWA w Olkuszu wydała Drukarnia Grafpress, 2011)

Dlaczego ten wiersz wybrałam? Jest przejrzysty. Brzmi jak starannie napisana relacja z kolejnego dnia, relacja zapisana w pamiętniku. I pomimo to, że nie ma tu niczego, co można zgubić po drodze w trakcie lektury, niby nie ma potrzeby powtórnego czytania, to jednak wraca się w ten niespokojny, uporządkowany klimat. 


This mortal coil

Dziś po południu próbowałem zasnąć. Lecz odkurzacz,
magnetofon, bawiące się za oknem dzieci, nie pozwalały na to.
Przypominam sobie chwile, gdy spałem w środku lasu,
wodę gotowałem na lotnisku, a śniadania robiłem
na głazach narzutowych. Spokojne chwile bez grzebienia,
proszku do prania, sztucznego światła i gazet.
Spokojne chwile bez listów.

Dworzec w Warszawie przeraził mnie. Zasypany reklamami
i papierem. Oblepiony kolorami. Pociąg "Wigry" o północy.
Z każdą chwilą oddalałem się od niej.
Wygnieciony kwadrat po namiocie nad jeziorem Kopane
powracał do swojego pierwotnego wyglądu.
Stapiał się z otoczeniem.
Moje płuca oczyszczały się z jej zapachu. Budowano domy,
produkowano zabawki i tytoń.
Montowano lampy i świecące szyldy.
Zrywał się wiatr. Śmierć rozpoczynała działanie
od cichego, niegroźnego kaszlu.





sobota, 12 maja 2012

Bez firanek

A teraz cieszmy się wiosną, tą, którą można oglądać bez wychodzenia z domu, i tą dalej, a im dalej tym piękniej.



                                           
Tylko nie mów nikomu...
Pierwsza trawa jest najsmaczniejsza