sobota, 8 sierpnia 2015

Takie tam... na gorąco.

Dokładnie dwa tygodnie spędziłam na wsi i było mi tam bardzo dobrze. Trochę popracowałam, dużo więcej pojeździłam na rowerze i nawet biegałam. Pogoda mi dopisała, nie było upałów tak dotkliwych jak obecnie, chociaż było bardzo ciepło i nawet zdarzył się deszczyk. Jeździłam do sąsiednich wiosek, a w jednej z nich znalazłam wyjątkową studnię, czyli żurawia studziennego. Właściciele nie mogli się nadziwić mojej radości. Wprosiłam się oczywiście na następny dzień, ale już z aparatem, poza tym gospodarz okazał się gawędziarzem i usłyszałam sporo ciekawostek dotyczących okresu wojennego i powojennego. Jak zwykle porobiłam dużo zdjęć, zatrzymałam sobie w ten sposób chwile, które zadomowiły się już w przeszłości. Było jeszcze coś, co odrobinę zaburzyło mi wakacje, mianowicie Barszcz Sosnowskiego. Okazuje się, że jest go w okolicy mnóstwo. Rozmnożyło się to piorunująco i wiem dlaczego, wieś wymiera, w wielu domach są starzy ludzie, samotne kobiety lub gospodarstwa opuszczone, gdzie nie ma kto kosić. Mało tego, pobocza, które są własnością gminy, również nie należą do systematycznie koszonych. Inni bagatelizują fakt, że roślina jest niebezpieczna.
Gdy pojechałam na lody do najbliżej położonej wsi (zadbanej i niewyludnionej), prawie że naprzeciwko sklepu zobaczyłam małą "plantację" tego paskudztwa. Fakt, przykry fakt, został zgłoszony do gminy i pobocza wzdłuż dróg zaczęto kosić. Czy to jednak nie za mało?










ślicznotki ubrane na galowo
niegrzeczna kaczuszka...
czego to nie robi się dla dzieci...



przygotowania do pierwszego lotu







Barszcz Sosnowskiego



liście Barszczu Sosnowskiego



jedyny w okolicy żuraw








sobota, 1 sierpnia 2015

BLUE MOON

Niebieski Księżyc to inaczej trzynasta pełnia. Właśnie mieliśmy możliwość zaobserwować to zjawisko minionej nocy, czyli z 31 lipca na 1 sierpnia 2015 roku, a zdarza się ono mniej więcej co trzy lata. O co w tym chodzi?
- W miesiącu występuje nie jedna, ale dwie pełnie.
Jaki jest, lub jaki może być wpływ takiej pełni na ludzi. Prawdopodobnie poprawia nam się nasza koncentracja, mamy wyrazistszą intuicję i wtedy skupiamy się… na swoim wnętrzu. Zastanawiam się, czy to nie jest idealny czas na pisanie wierszy ;)

Różny może też być jego kolor (księżyca), ponoć ma na to wpływ zanieczyszczenie środowiska, w zanieczyszczonym występują zimniejsze kolory. Nad moim miastem przez gałęzie zobaczyłam zielony ;) I kilka zdjęć mojego autorstwa. Z ponad dwustu wyszło zaledwie kilkanaście.






Czy nie przypomina to króliczka?
Tym razem nie pod latarnią coś się dzieje, ale nad...

Księżyc dachowiec





niedziela, 5 lipca 2015

Nie tylko na pochmurne dni

W Warszawie 9.05.2015 roku przy ulicy Hożej odbyło się spotkanie grupy poetyckiej Terra Poetica, na którym między innymi i ja czytałam swoje wiersze. Poznałam tam Zbigniewa Kurzyńskiego autora książki "MASAŻ IRONIĄ", a już na drugi dzień wkroczyłam w świat jego fraszek i aforyzmów, dzięki czemu zrobiło mi się weselej na serduchu. Znalazłam sporo rozsypanych perełek i powstał z nich ten oto naszyjnik.


W III R.P.

Społeczeństwo hasa w stroju anty-topless:
góra wystrojona, dół goły okropnie.


SZLAK

Od serca do serca prowadzi szlak prosty,
ale - jakże często - przez spalone mosty.


POLSKIE PIĘĆ MINUT

Po roztrwonieniu lat kilkudziesięciu,
cała nadzieja w "minutach pięciu".


OPÓŹNIENIE

Bieda uderza 
i w grubego zwierza,
kiedy już te drobne
szkieletom podobne.


PORZEKADŁO Z DOPISKIEM

"Pieniądze szczęścia nie dają"
tym, co u dłużników je mają.


LOKOWANIE

Mądrość w głowie się lokuje.
Wiele danych więc wskazuje
na to, że może być u bałwana
tylko fryzura ulokowana.


ZNIKAJĄCY OBIEKT

Godzien podziwu obiekt
przekazywano sobie
z rąk do rąk,
aż... wsiąkł.


NAGŁY KONIEC

Zgoda kłótnie,
jak mieczem - utnie.


NIELOGICZNOŚĆ

Dzisiaj pierwszaki - szkolne bachory -
już dowiadują się co to zbiory.
Jest to, jak mniemam, logice wbrew,
gdyż najpierw poznać powinny siew.


CHYTRA POSTAWA

Nie stawia czoła wiatrowi trzcina:
chyląc się z wiatrem - nań się wypina.


CIESZCIE SIĘ !

Z tego, że dziś w lesie
zginiecie - się cieszcie,
bo idą czasy,
że zginą lasy.






Zbigniew Kurzyński
"MASAŻ IRONIĄ"
ISBN 83-921817-0-0
Warszawa - Wilanów II
2005 r.






niedziela, 7 czerwca 2015

Julia Hartwig

JEST I TYM

Sztuka jest zaklinaniem istnienia
żeby przetrwało
ale jej przestrzeń rozciąga się na niewidzialne
I jest inteligencją która żywioły skłócone
zjednuje podobieństwem
Jest rzeczą dzielną
bo szuka nieśmiertelności
będąc - jak wszystko - śmiertelną




"Zawsze od nowa"
Wydawnictwo Książkowe Twój Styl
Warszawa 1999
ISBN 83-7163-147-2





niedziela, 31 maja 2015

Łódź, 27.05.2015 Sala Kinowa przy ul. Tuwima 34

Miałam szczęście, dosłownie szczęście, uczestniczyć w spotkaniu Wojciecha Sumlińskiego, autora książki "Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego", i  ks. Stanisława Małkowskiego. Już przy wejściu na podwórze zobaczyłam ogrom ludzi. Ponieważ spotkanie miało się odbyć w Sali Kinowej, pomyślałam, że widocznie zmieścimy się wszyscy. Wkrótce okazało się jednak, że zabrakło biletów i po jakiejś tam chwili ludzie zaczęli wychodzić. Cierpliwi, a wraz z nimi ja, pomału zaczęliśmy zbliżać się do drzwi wejściowych. W niewielkim, ale i nie małym korytarzu, siedziała pani, która potwierdziła brak biletów. Pocieszające miało być to, że będzie można kupić książkę. Ponieważ i tych zabrakło postanowiłam poczekać, gdyż miały dojechać z autorem. A tak w ogóle jakoś nie mogłam sobie wyobrazić, że miałoby mnie tam nie być... i udało się. W żółwim tempie dotarłam pod samą scenę. Jak się później dowiedziałam, organizatorzy w najśmielszych swoich oczekiwaniach nie przewidywali tak wielkiej frekwencji. Spotkanie rozpoczęło się modlitwą i modlitwą zakończyło. Pierwszego powitaliśmy Gościa Honorowego ks. Stanisława Małkowskiego, a za kilka minut Wojciecha Sumlińskiego – psychologa z wykształcenia i dziennikarza śledczego.


Jeżeli chce się ludzi do czegokolwiek przekonać należy mówić, opowiadać, w tym przypadku i o sobie. I nikt nie robi tego z potrzeby mówienia, jest to potrzeba konieczności, nikt też nie czuje się dobrze w skórze człowieka obwieszczającego światu swoje bolesne przeżycia. Tego co wiemy, bo wiemy, nie jest w stanie nam zobrazować do końca nasza wyobraźnia. To co mieli goście do przekazania jest jakby nie z tej rzeczywistości, można było odnieść wrażenie, że jest to streszczenie jakiegoś filmu sensacyjnego. Ktoś z sali zadał pytanie W. Sumlińskiemu, jak można panu pomóc. Odpowiedź brzmiała: módlcie się za mnie. Od tego dnia modlę się codziennie.
 
Organizatorzy spotkania: Księgarnia Wojskowa im. Gen. Stefana Grota-Roweckiego, ul. Tuwima 34, prowadzenie Hubert Bekrycht.





Hubert Bekrycht
Ks. Stanisław Małkowski




Wojciech Sumliński i ks. Stanisław Małkowski




(zdjęcia własne)