piątek, 27 sierpnia 2010


Edward Munch

Urodził się 12 grudnia 1863 w Løten, zmarł 23 stycznia 1944 w Aker (obecnie część Oslo) – najpopularniejszy norweski artysta, malarz, litograf, rytownik i grafik drewna. On jest postrzegany jako jeden z najważniejszych czynników wpływających na rozwój Europy Środkowej i niemiecki ekspresjonizm.
Syn lekarza wojskowego Christiana Muncha i Laury Bjølsen. Matka Edwarda, 21 lat młodsza od męża, urodziwszy pięcioro dzieci w przeciągu siedmiu lat, umarła na gruźlicę w wieku lat 30. Zostawiła dzieciom przejmujący, religijny, pożegnalny list, który później ojciec często im odczytywał. Od tego czasu, śmierć stała się na zawsze stałym elementem życia pięcioletniego wówczas Edvarda. Wpoiła w niego głęboki strach przed życiem, którego nie pozbył się nigdy. Kilka lat później ta sama choroba zabrała starszą siostrę - piętnastoletnią Johanne Sophie. Sophie umierała powoli, w gorączce i halucynacjach, błagając o ratunek i o życie. Zetknięcie się ze śmiercią bliskich zaważyło na rozwoju duchowym i artystycznym malarza. W latach 1880, Edvard Munch wyrzekł się religii, Boga.
Jego obrazy przedstawiają głównie strach, lęk, przygnębienie, śmierć, uczucia samotności; przeciwstawienie życia i śmierci, fatalizm płci.
Munch napisał później:
"Matka, która umarła młodo, dała mi podatność na gruźlicę; pobudliwy ojciec, pobożny aż do szaleństwa, potomek starej rodziny, dał mi ziarna obłędu... Od momentu mojego urodzenia, anioły trwogi, niepokoju i śmierci stały u mojego boku... Często budziłem się w nocy, i wytrzeszczając oczy w pokój, pytałem siebie przerażony: "czy ja jestem w piekle?"  Więcej tutaj.

***
Munch nie był obecny na pogrzebie ciotki (Karen Bjølstad). Dotarł jednak w pobliże. Wybrał sobie miejsce widokowe niedaleko kościoła, z którego mógł obserwować ceremonię: " Widziałem kondukt idący z kościoła do grobu -". Inger dostrzegła go z cmentarza: "Miło, że wszystko oglądałeś. (...) Twój wieniec wzbudził wielki podziw. Naprawdę cudowny!" Sformułowania Inger trafnie określają stosunki Edvarda Muncha z jego najbliższą rodziną. Śledził wszystko - z daleka - i szczodrze dbał o stronę materialną, w tej sytuacj w postaci wieńca, który z całą pewnością przyćmił wszystkie inne. Pasuje do tego określenie "miłość połączona z lękiem  przed dotykiem".










2 komentarze:

Natalia pisze...

Widzę, że się udało.
Będę zaglądać , oglądać i czytać.
Powodzenia :)

Bogumiła Jęcek pisze...

Ale mnie zaskoczyłaś, wczoraj siedziałam nad tym pół dnia!
Dziękuję:)